Niczego nie żałuję, niczego nie pruję, czyli chusta jak śpiący smok

W lutowym dzierganiu z Yellow Mleczyk – klik –

przyszło się zmierzyć z chustą pod nazwą Wild Pink. Swoją zrobiłam ze śliwkowego Kid Moheru (szczegóły techniczne tutaj na Ravelry  – klik –

Moja chusta wyszła ogromna, taka z rozmachem, ale jest leciutka (i niezbyt spaśna …  bo spokojnie można ją przeciągnąć przez pierścionek 🙂  , no dobra …. ma ponad dwa metry długości, więc właściwie to dobrze że nie jest żywą istotą :)))) Będzie dużo zabawy z jej upinaniem.

 

← Poprzedni post

Następny post →

4 Komentarze

  1. Chusta jest przepiękna. Znowu mnie zaskoczyłaś. Zdolna z Ciebie bestia-smok!!! Patrzę na wszystkie Twoje działa na tym blogu z ogromną przyjemnością!!!

  2. Dziękuję za dobre słowo ☺

  3. Przepiękna, koronkowa robota 🙂 podziwiam

  4. Szydełkowa pasja Kaśki

    Piękna, lekka i duża :). Moje wychodzą zawsze mniejsze :(. Też myślałam o moherze ale Wild Pink robiłam z myślą o wiośnie i lecie czyli wełna odpada. Pozdrawiam :D.

Dodaj komentarz